Strona korzysta z plików cookie zgodnie z info.

REMEMBER - jest opcja zmiany ustawien przegladarki :D

The Valley of Oblivion Strona Główna The Valley of Oblivion
The Soundrops official forum

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
"Podróż na Wschód"
Autor Wiadomość
Lodge 
pastoral rocker


Dołączył: 18 Sty 2011
Posty: 2515
Skąd: ęsowany
Wysłany: 2014-07-21, 22:21   

Tomasz Budzyński, "Stacja Jarocin" 17.07.2014

Jakoś w maju Tom napisał maila o tym, że będzie taki występ i o takim charakterze: do właściwego materiału trzeba będzie dodać kilka numerów "jarocińskich"... Nie muszę dodawać, że byłem do takiego czegoś nastawiony bardzo sceptycznie... do momentu kiedy usłyszałem pierwszy z zaproponowanych przez Toma numerów: "Annę" zespołu Rendez-vous, numer absolutnie wzruszający mimo oczywistej osiemdziesionowatości brzmienia.

Tuż przed naszym wyjazdem z Ojo'em na wakacje nad jeziorem dostałem wskazówki co do czterech dalszych numerów do opracowania i jeszcze zdążyłem sobie je wgrać na komórkę. Zlekceważyłem jedynie Psalm 125 Izraela, Tom mnie nieco zwiódł obiecując, że ten numer "sam pójdzie"...

Kilka kilometrów polnymi drogami przemierzałem zatem w uszach ze "Śmielej" (od razu się polubiliśmy z tym numerem), wspomnianą "Anną" (ach!) i słynnym numerem Variete z podpisu Mareckiego na UT (istna katorga! pretensjonalny nadęty balonik!), no i była jeszcze codziennie "Idzie wojna" na dobranoc. W tym samym tygodniu odbywały się półfinały w Brazylii i dodam offtopicznie, że byliśmy z Ojo'em tak zniesmaczeni meczem Holandia- Argentyna, że wyłączyliśmy telewizor po 90 minucie (nie wytrzymaliśmy i włączyliśmy ponownie tuż przed rzutami karnymi, ale co gest to gest!)

Zostawiłem Ojo'a na pograniczu wielkopolski i Ziemi Lubuskiej żeby dojechać na pierwszą z prób, na szczęście w domu czekał na mnie mail z dobrą wiadomością: Tom zrobil swoją wersję numeru Variete - o wiele bardziej strawną! i kolejna niespodzianka - gero weź bas na próbę (!)

au! wyzwanie! wyzwaTAK!

(jeszcze miałem pożałować tej euforii...)

pierwszym numerem w którym miałem zagrać na basie był Psalm 125 Izraela. Oczywiście na początku krygowałem się, że nie jestem basistą a potem, że wcale się nie kryguję, tylko NAPRAWDĘ nie jestem - dlatego też koledzy potraktowali mnie miłosiernie i Tom zdobył się na żart, że gramy "rolnicze rege". W pozostałych numerach bas wydawał się brzmieć dobrze i tak zostało na kolejne dni. Niestety w środę przed koncertem kolegom wyostrzyły się uszy i zaczęli narzekać, że bas nie stroi (nic dziwnego, Paf, za ile go kupiłeś? sześć stów?), a do tego byli mniej miłosierni co do mojej na nim gry - końcowe ustalenia: ja miałem grać na nim tylko w Siekierze, a Tom (!) w "Hard to Say" (w ostatniej chwili dokonaliśmy tej błogosławionej zmiany) i "Annie", choć była też wersja z Karolem na basie. Muszę powiedzieć, że był to nieco cios dla mojego ego i dlatego sarkastycznie zaproponowałem Tomowi, żeby wziął mnie jako basistę do projektu "Rimbaud" - zrobił klasycznego facepalma na to :)

do Jaro przybyliśmy bardzo wcześnie na próbę w dość skonałych humorach i miny nam nie zrzedły nawet w obliczu (słuchowym) koszmarnych warunków akustycznych - scena była ustawiona tak nieszczęśliwie że dźwięk odbijał się od ściany przeciwległego budynku i wracał z mniej więcej podobną siłą - nic dziwnego, że klawiszowiec z zespołu przed nami grał - jak zauważyli Karol i Amade - do odbicia a nie do bębnów, Amade błagał, żebym sobie wziął stopę i werbel do odsuchu (ja nie bardzo chciałem, bo groziło to, że nie będę słyszał głosu jak trza)

przed koncertem bardzo fajna zaimprowizowana przez organizatorów garderoba w kinie Echo - tam ustaliliśmy ostateczną wersję numeru Hard to Say (kto co śpiewa) do wtóru gitar akustycznych, prawie że wersja manewrowa, potem leżeliśmy absurdalnie z Amadem na dywanie próbując przeczekać ostatnie fale gorąca, niestety nie zdążyłem zrobić filmiku z tego jak znad głowy stojącego przy oknie Karola zerwała się chmura ptaków - nieważne, zobaczymy na telebimie w niebie :) fajnie że byli też Witt i Natt, leniwy Jarocin przechodził na naszych oczach w stan spoczynku

poszliśmy za scenę gdy grały Dzieci Jarocina, pożałowałem że nie zabrałem płyty TLOVE do podpisu dla mojego przyjaciela Mara - Muniek stał dwa metry obok mnie - Tom wszedł na scenę w Niezwyciężonym i zrobił się na niej niesłychany kocioł energii, potem jakoś miło omotał mnie zaśpiew "dokładnie tam, dokładnie tam" (choć w tamtej chwili nie zrozumiałem co oni tam śpiewają i musiałem potem debilnie pytać Witka co to za numer z zaśpiewem 2 razy po dwie sylaby) ... jeszcze krótkie wdechy i wchodzimy

Zaczęliśmy od Halo halo i od razu było słychać, że jest nieźle, odbicia wchodziły w drogę i o trafianiu w doskonały punkt nie mogło być mowy, ale chyba nie było też jakichś strasznych rozminięć. Mimo że zdarzały się miejscami koszmarne wtopy (ja np. ze zdenerwowania w pierwszym refrenie Echa chybiłem celu i chwyciłem a-moll zamiast E, błąd przedszkolaka) myślę,że wrażenie było całkiem spójne. Jak zwykle w plenerze w odsłuchu miałem sytuację wspaniałą i bez większego trudu mogłem zaśpiewać luna de Marija, co jest ostatnio moim ulubionym momentem self-koncertowym. W Radiu Rivendell Kicha pogłośnił moją gitarę na główny temat, uff, nic się nie stało, że nie kupiłem tego boostera, którego szukałem przez pół dnia po całym Poznaniu (były tylko takie za 500 zł. sorry) Przy okazji wstępu do Cudów rozległo się kilkuosobowe skandowanie frakcji irokezowej SIEKIERA!SIEKIERA! na co Tom bezceremonialnie przerwał numer i poprosił prowodyra o to żeby mu nie przeszkadzał tylko posłuchał, a może się w końcu tej Siekiery doczeka. O dziwo, zbesztanie to pomogło, miałem wrażenie, że dopiero od tego momentu część publiczności zaczęła NAPRAWDĘ SŁUCHAĆ. Oczywiście pomogło w tym to, że nastąpiły teraz trzy najbardziej żywe numery autorskie: Cuda - Umieraj - (i przede wszystkim) Statek burz! O, tutaj sobie pozwoliłem na wiele, wciąż mam gdzieś w pamięci uwagę Elsi o tym, że "Soundrops teraz grają zupełnie inaczej" [niż wtedy na manewrach] Oczywiście, udzieliła mi się troska profesjonalistów o to żeby dobrze stroić (i nstrumentalnie, i w śpiewie) i uleciało gdzieś przysłowiowe "Z EMOCJAMI" - dopiero teraz trochę uczę się łączyć jedno z drugim i istotnie na Statku burz trochę rzucałem się po scenie w dobrej sprawie - z zadowoleniem usłyszałem, że falsetowe uuuu (przed płynie statek burz) przebiło się przez instrumenty i nawet stroiło, ostatnio odkryłem, że falsety koncertowe są o stokroć bardziej niebezpieczne niż te kuchenne, potrzeba zupełnie innej artykulacji i dopiero teraz jakoś daję radę. Jakoś.

Teraz miało nastąpić wykonanie owych utworów "jarocinowych" na które tak niektórzy czekali. Wprawdzie ja sam wyraźnie powiedziałem po ostatniej próbie, że dla mnie one wszystkie są o klasę niżej, ale wiadomo było, że to jednorazowe wykonania, więc też się na nie cieszyłem. Niestety, przez pewne powiedzmy nieporozumienie techniczne w Śmielej cała energia opuściła mnie na kolejne dwa numery - Variete grałem w zasadzie na autopilocie, a w już urosłym do rangi drogiego numerze Rendez Vous głównie skupiałem się by nie wypaść z sync'u. W Hard to Say musiałem wziąć się w garść, bo śpiewałem pierwsze dwie zwrotki, ale znowu dobrze zrobiło się dopiero w Idzie wojna, który to utwór tego wieczora musiał przedstawiać się nad wyraz osobliwie - pierwszy wokalista siedział i robił sprzężenia na gitarze elektrycznej swojej córki, drugi wokalista grał na basie mccartneyowskim w koszulce Yes i "amulecie Moody Blues", słowem: jak punk to punk!!! Numer w mojej ocenie udał się świetnie i dał mi tego dnia najwięcej radości!

Mimo że prośby o bis były dość niemrawe, jednak wyszliśmy i super, bo dopiero teraz zrobiło się w pełni... spichlerzowo-świątecznie. Najpierw poszła kuriozalna wersja Saluto Acoustic, kuriozalna czyli taka jaką aż chce się grać, zgodnie z ustaleniami dodałem do niej na koniec cytat z Syda Barretta (oryginalnie na takiej samej sekwencji akordów (A-C)) Potem poszła Ambicja, pomysł z kapelusza Toma na godzinę przed występem, super wersja z zaskakującym elementem czadowym, tu już sobie spokojnie spacerowałem wniebowzięty po lewej stronie sceny. Na koniec Working Class Hero, niestety bez akompaniamentu perkusyjnego dźwięk gitar akustycznych odbijał się koszmarnie i trzeba bardziej było uważać niż cieszyć się z grania, jakoś przeszło, goood!

dobry dzień to był
_________________
znów się będą rozbierać
Miss Natura wybierać
 
 
Żur ptak
kornik polny koronny


Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 990
Skąd: z koronnych pól
Wysłany: 2014-07-22, 13:51   

Lodge napisał/a:
istna katorga! pretensjonalny nadęty balonik!
Uuu...
_________________
jestem supłem tu
[ale] to nie jest happening
 
 
Lodge 
pastoral rocker


Dołączył: 18 Sty 2011
Posty: 2515
Skąd: ęsowany
Wysłany: 2014-07-22, 14:35   

ups :oops: ale szczerze powiem, że świetne solo gitary
_________________
znów się będą rozbierać
Miss Natura wybierać
 
 
Żur ptak
kornik polny koronny


Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 990
Skąd: z koronnych pól
Wysłany: 2014-07-22, 21:12   

Hehe, po tym jak kiedyś zjechałeś solówkę Waglewskiego w "Snardzu" już chyba nie jestem w stanie przejąć się na poważnie takimi sądami. Niemniej "Klaszczę w dłonie" (wersja z trąbką czy może z saksofonem?) zawsze bardzo ceniłem.

A tak w ogóle, to super musiało tam być. Jakoś mnie, kurde, odcięło od takich młodzieżowych fajności...
_________________
jestem supłem tu
[ale] to nie jest happening
 
 
Lodge 
pastoral rocker


Dołączył: 18 Sty 2011
Posty: 2515
Skąd: ęsowany
Wysłany: 2014-07-22, 23:49   

wersja z trąbką :)
_________________
znów się będą rozbierać
Miss Natura wybierać
 
 
Lodge 
pastoral rocker


Dołączył: 18 Sty 2011
Posty: 2515
Skąd: ęsowany
Wysłany: 2014-07-28, 23:21   

tylko na VO - Idzie wojna z makartnejowskim basem gera (tzn. pawa):

http://www.youtube.com/watch?v=vllxicMUhCc
_________________
znów się będą rozbierać
Miss Natura wybierać
 
 
Król Julian XII


Dołączył: 11 Maj 2011
Posty: 96
Skąd: Skąd popadnie
Wysłany: 2014-07-29, 13:10   

!! i jeszcze to żem znalazł: http://youtu.be/HiRMmMbZJz4
_________________
http://www.wgrane.pl/34b7...3b489c25e365f0c
 
 
Crazy


Dołączył: 14 Lut 2011
Posty: 1676
Wysłany: 2014-07-30, 23:14   

już napisałem na Ultimie, ale w ogóle jestem pod wrażeniem całej tej historii. nie bardzo wiedziałem, co to w ogóle będzie za okazja i miejsce, i okoliczności, zresztą występ to przecież ani Armia, ani Podróż na wschód, najbardziej Budzy solo, ale też nie był to typowy Budzy solo niewątpliwie. Nie wyobrażam sobie, jak zagraliście to Variete (którego skądinąd lubię przeciętnie, ale rozumiem, że wyszło coś zupełnie nie jak w oryginale)... a Anny nie znam, tzn. znam, ale tę Stana Borysa ;)
 
 
Lodge 
pastoral rocker


Dołączył: 18 Sty 2011
Posty: 2515
Skąd: ęsowany
Wysłany: 2014-07-30, 23:54   

proszę kliknąć i to proszę całym antyautorytetem osoby, która nie lubi polskich piosenek a zwłaszcza osiemdziesiony:

A na plaży... Anna
_________________
znów się będą rozbierać
Miss Natura wybierać
 
 
Crazy


Dołączył: 14 Lut 2011
Posty: 1676
Wysłany: 2014-08-03, 11:26   

Po jednym przesłuchaniu nie mam zdania. To jest taka bardzo zimnofalowa osiemdziesiona. Jak Kapitan Nemo niemalże ;) Coś mi tam nie do końca gra, ale być może mógłbym się dać przekonać...
 
 
otoKarbalcy


Dołączył: 19 Sty 2011
Posty: 2262
Skąd: ynawia
Wysłany: 2014-08-04, 09:33   

Ej, to dobry numer jest. Ale prawdziwym szokiem jest to, że go znam skądinąd. I tam są smaczki "w słońcu i bez końca" :shock: , świetny jest też ten refren z imieniem onej Anny. Dla mnie bardzo OK. No i to jednak jest rock, a nie typowa dla osiemdziesiony dyskotekowa plastikowa syntezatorówka.

A ten głos wokalisty... Aż musiałem sprawdzić, czy z nimi kiedyś nie grał i nie śpiewał Maleńczuk
_________________
Znitrz olimpijski nas prwAdzi
 
 
Witt
arcy


Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 1610
Skąd: śąę
Wysłany: 2014-08-04, 12:20   

Kropla wody, słońca promyk :) .

Jak byłem w Poznaniu, to Gero włączył płytę z Anną (z jutuba) i zwróciłem uwagę, że w ogóle teksty Ziemowita są dość fajne: o najzwyklejszych sprawach, a ładne :) .

A Anna ma jeszcze tę dziwną rytmikę.
_________________
Słowianie na mchu jadali
 
 
Charczący Wuj 
szpieg argentyński


Dołączył: 27 Mar 2011
Posty: 417
Skąd: Comodoro Rivadavia
Wysłany: 2014-08-04, 12:37   

Rendez Vous miał dużo strasznie słabych utworów, ale kilka - nie wiedzieć czemu - ocierają się o genialność. "Anna" należy do nich. Tak wiele wyciśnięto tu z tak prostej kompozycji! Tekst też mi się podoba (i jeszcze ta formalna sztuczka - uciekanie od rymów).
Ale jeszcze genialniejsze jest "Na skrzyżowaniu ulic". :!:
_________________
natarczywy pewien facet
chciał mi sprzedać kilka taczek
 
 
otoKarbalcy


Dołączył: 19 Sty 2011
Posty: 2262
Skąd: ynawia
Wysłany: 2014-08-04, 14:54   

Witt napisał/a:
Jak byłem w Poznaniu

OT, ale nie chcę tego pisać w wątku o Stonsach. Oglądałem parę koncertów ostatnio na fali zainteresowania nimi i przypomniałem sobie, Twojego Jaggera. Kurdę, cieszę się, że dane mi było to przeżyć, Witt 8-)
_________________
Znitrz olimpijski nas prwAdzi
 
 
Witt
arcy


Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 1610
Skąd: śąę
Wysłany: 2014-08-04, 20:44   

Charczący Wuj napisał/a:
Ale jeszcze genialniejsze jest "Na skrzyżowaniu ulic".


Właśnie o tej piosence myślałem, pisząc powyższe! Tyle, że słyszałem ją raz i jednym uchem, więc nie pamiętałem tytułu, ani też mój pogląd nie był dostatecznie ugruntowany, żeby się tak jednoznacznie wypowiedzieć!

otoKarbalcy napisał/a:
przypomniałem sobie, Twojego Jaggera. Kurdę, cieszę się, że dane mi było to przeżyć, Witt


Nie wiem czy dobrze pamiętam... Czy robiłem to przed maską Twojego samochodu? :)
To w ogóle był fajny dzień: cmentarz ze spalonym domem, jazda do lutnika, co tak cmętasz? :D .
_________________
Słowianie na mchu jadali
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group