Strona korzysta z plików cookie zgodnie z info.

REMEMBER - jest opcja zmiany ustawien przegladarki :D

The Valley of Oblivion Strona Główna The Valley of Oblivion
The Soundrops official forum

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
MY POST IS MY CASTLE!
Autor Wiadomość
otoKarbalcy


Dołączył: 19 Sty 2011
Posty: 2270
Skąd: ynawia
Wysłany: 2013-02-14, 16:15   

elsea napisał/a:
Ha.
Ale coś Ty tak długo tam robił??


Nie pogrążaj mię, bo to jeszcze potęguje niemęskość całego zajścia. No naprawdę nie wiem, no nie wiem, nie mogę się zdecydować czy lepsze będą te z z szafirowymi zapinkami i tymi ślicznymi - ach ślicznymi!!! - burgundowymi obcasikami - czy może te śliwkowe! No nie wiem po prostu... :oops:
_________________
Znitrz olimpijski nas prwAdzi
 
 
Lodge 
pastoral rocker


Dołączył: 18 Sty 2011
Posty: 2797
Skąd: ęsowany
Wysłany: 2013-02-14, 23:43   

otoKarbalcy napisał/a:

2. Burn The Dark


ten numer jest już dokumentnie podpisany Ger/Paf bo i stotnie pasjonujący riff przedni powstał pośrodku drugiej klasy na korytarzu przed salą 112 - wtedy już regularnie przynosiliśmy do szkoły gitary a w tamtym czasie dodatkowo chłopaki grali na korytarzu w coś w rodzaju fudbolu amerykańskiego, co mi się nie mieściło w głowie, że ich nikt nie opieprzył za to, bo piłka po ścianach i oknach ścielała się gęsto - Paweł chyba zrobił otwarcie na akordach E - A/E, a ja kontynułację H/E - A/E , a może i odwrotnistycznie...

utwór otrzymał roboczą nazwę SLUMS, co było akronimem idiotycznego zwrotu "M**** S**** und Saint Louis i tak sobie przetrwał dwa i pó lat w formie instrumentalnego kuriozum, choć energetycznego

gdy Wiolonczela pedziała mi w sierpniu '95, ze "ma wątpliwości" i takie tam, bardzo starałem się, żeby ta historia była jednak inna niż poprzednia - po przedniej pierwszy napisany numer to opus czarnum Down, a teraz było paczcie jak dobrze! energ i up! Pamiętam, że zwrotkę i inne do tego utworu układałem w kuchni pacząc na Ratusz (nie podkreśliło mi "pacząc" :shock: ) i dziwiłem się skąd we mnie tyle słoneczka i zapamiętania

stąd, że wtedy dzięki Książeczkom Demello'a odkryłem dla siebie chrześcijaństwo w znaczeniu Żywego Boga, który pomaga w życiu - mimo kolejnego odrzucenia trudny okres wejścia w życie studenckie jako szary członek szarej grupy I/6 (w odróżnieniu od "gwiazdorskiej" IVA) przeszedłem wręcz morowo - morowo i zapalczywie

zespół The Round Triangle miał się wciąż dobrze i ciągle prezentowałem chopakom nowe utwy - Paf nie posiadal się z radosci na to co z robiłem z naszym SLUMS i tylko upewniał się, czy linijka all you need is faith and hope and love jest aby na poważnie...

tej samej jeszcze jesieni, w którąś niedzielę, zrobiłem w cztery godziny partie wiolonczeli i trąbki do tego numeru i First Day of Spring, gdy już to w pocie czoła (sprawdzając na gitarze jaki to dźwięk i potem wpisując go na pięciolinię) spisałem na papierze nutowym antyoświeciło mnie, że przecież do wiolonczeli trzeba zapisywać w kluczu basowym i znowu godzina transponowania...

utwór spodobał się także Adowi, niestety pierwsze dwa wykonania koncertowe były nieco horrorystyczne; na koncercie w harcówce (paź '96) podkręciłem gitarę elektryczną ażdo bólu, a potem pod koniec zapamiętałem się w solówce ala Chędriks i resztę koncertu dograłem już walcząc z oskarżeniami, ze właśnie przed chwilą miałem atak opętania... z kolei przed koncertem na auli (Maj '97), w radiu usłyszałem utwór oparty o podobną progresję akordową co refren Burn (o co w sumie nietrudno) i próbowałem przekonać chłopaków, żeby jednak tego nie grać, bo to plagiat, to grzech, to antracyt, mimo że na próbach żarł jak tralala... pamiętam jak Paw tłumaczył mi jak dziecku sydowobarettowemu, że ger spokojnie, to nic złego, zagrajmy, no... I zagraliśmy, mimo że Adam się pogubił z kartką z setlistą i zaanonsował nam: "a teraz... Break the Down!" poszło i na końcu zagrał wstrząsającą partię trąbek z syntha, best moment koncertu, na którym był przecież i Utwór i Road Without Crossing...

do dziś mam niece obiekcje, że utwór ułożył się, napisał i gra się nieco "za łatwo", ale ładnie wypadł na wszystkich czterech występach Soundrops, na których był grany - w "studio" za to udał się dopiero za czwartą wersją, kiedy zrobiliśmy go raczej akustycznie niż "ciężko" i to był ruch w dobrą stronę
_________________
what will you do?
I will fight the zając of despair

Maire Brennan
 
 
Witt
arcy


Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 1804
Skąd: śąę
Wysłany: 2013-02-15, 07:45   

Lodge napisał/a:
walcząc z oskarżeniami, ze właśnie przed chwilą miałem atak opętania


Że co?
_________________
Słowianie na mchu jadali
 
 
Lodge 
pastoral rocker


Dołączył: 18 Sty 2011
Posty: 2797
Skąd: ęsowany
Wysłany: 2013-02-15, 09:25   

no, oskarżeniami wewnętrznymi oczywiście
_________________
what will you do?
I will fight the zając of despair

Maire Brennan
 
 
Lodge 
pastoral rocker


Dołączył: 18 Sty 2011
Posty: 2797
Skąd: ęsowany
Wysłany: 2013-02-15, 16:23   

otoKarbalcy napisał/a:

3. Morn Of Plenty


Utwór został napisany szast prast migalonem na początku lipca tuż przed tym jak miałem nagrywać kasetową wersję Weathertopu. Cała fabuła tej kasety ściśle odwzorowywała historię potyczek sercowych z Kroplą, która rozegrała się bardzo szybko (od zdaje się kwietnia (What Does It Change?) do czerwca 'o2 i obejmowała wszelkie kolory od odrzucenia przez nadzieję znikąd aż do nieoczekiwanego udania się (tekst do specyficznie pojętej bossa-novy Twelve Days Into napisałem rzeczywiście 12 dni po naszym że tak pem zejściu się na wieczornej or even nocnej ławeczce pod Areną). Morn of Plenty przyszedł mi do głowy nieplanowo w Swarzędzu i z tych wszystkich "ważnych" numerów Soundrops napisał się najłatwiej i w ogóle sam - w zwrotce przesuwałem ten sam akord w górę gryfu, w refrenie - inny akord w górę i w dół. Melodia przyszła sama i nawet nie musiałem jej nagrywać na magnet - zapiętałem po pierwszym razie. Tekst ułożyłem nosząc jakieś chyba cegły z boiska do ogrodu. Być może Witt wyczuwa tę całą załatwość numeru i dlatego nie darzy go zbytnim uznaniem. Załatwość dotyczy i tekstu, który poszedł znowu bez trudu, a refreny już zupełnie na skróty: tu niezobowiązujące nawiązanie do Lkiena, ówdzie gra słów z podtekstem duchowym. Tytuł też jest poślednim sucharem: Horn of Plenty (czyli tak w ogóle róg obfitości) to angielska nazwa grzyba Lejkowiec dęty:



Przy tej całej trzpiotowatości, numer jest dla mnie bardzo ważny. Po raz pierwszy moja "kaseta dla Ukochanej" kończyła się prawdziwie a nie udawanie szczęśliwym zakończeniem - nie że zostawiłaś mnie ale się pozbierałem i kocham nawet lepiej niż przettem, ale udało się i wszystko przed nami! Miałem wtedy 26 lat, był początek lata i to naprawdę wyglądało jak spory prześwit w Mrocznej Puszczy (out of Mirkwood...) Owszem, numer nic wielkiego muzycznie nie odkrywa, ale mnie samego urzeka świetnie zarysowaną "finalizacją spraw" i świetnie oddaje mój stan ducha z tamtych dni - udało się, trzeba się zebrać w sobie i iść w świat, hurra! Zamykający album wers See of Rome (Stolica Święta) położyłem jako błogosławieństwo i pieczęć, bo ta historia wydawała się wtedy pełna małych interwencji z góry (na zasadzie mogło nic nie być a jest to wszystko)...

Gdy pisałem ten tekst, Kropla była na obozie harcerskim w Kamienicy Królewskiej niedaleko Gdańska a ja miałem tam do niej pojechać na ostatnie dwa dni i razem wrócić. Kasetę Weathertop nagrałem w dwa dni brakujące do mojego wyjazdu, na szybko, nie mogłem wtedy znaleźć dobrej chromowej kasety (zaczęły już wtedy znikać z rynku) i niestety musiałem taśmę-matkę zrobić na kasecie żelaznej, co znaczyło, że pseudo-stereofoniczne chórki dogrywane przez słuchawki nie miały takiej siły wyrazu jak powinły (inna sprawa, że akurat na tym albumie z jakiegoś powodu odszedłem nieco od wielogłosów, za to głównym atutem była nowo zakupiona "gitara Soundrops", która wtedy w miarę stroiła...). Na całej tej kasecie był tylko jeden pod tym względem wstrząsający moment - właśnie ostatni refren Morn, kiedy to na słowie LOVE zrobiła się nagle świetna panorama w czterogłosie. Tego efektu nie udało mi się powtórzyć w żadnej z czterech czy nawet pięciu wersji cyfrowych...
_________________
what will you do?
I will fight the zając of despair

Maire Brennan
 
 
Fengari 
terrorystka


Dołączyła: 19 Sty 2011
Posty: 1098
Skąd: ycjo suabo
Wysłany: 2013-02-15, 18:30   

Lodge napisał/a:
oskarżeniami, ze właśnie przed chwilą miałem atak opętania

Nie martw się, miałam kiedyś, po serii katechez na temat New Age, taką fazę, że się bałam wziąć kilku głębszych oddechów na uspokojenie - żeby się nie okazało, że to jakiś element jogi i żeby mnie co nie opętało...

A solówka swoją drogą, szkoda, że się nie uwieczniła gdzieś. :)
 
 
otoKarbalcy


Dołączył: 19 Sty 2011
Posty: 2270
Skąd: ynawia
Wysłany: 2013-02-16, 00:37   

Lodge napisał/a:
tylko upewniał się, czy linijka all you need is faith and hope and love jest aby na poważnie...


Ja pierdolę. Też macie tak, że nie chcielibyście cofnąć się w czasie? Ja bym nie chciał nawet o dzień, w czym utwierdzam się jeszcze bardziej, jak takie rzeczy się przypominajo :oops:
_________________
Znitrz olimpijski nas prwAdzi
 
 
Lodge 
pastoral rocker


Dołączył: 18 Sty 2011
Posty: 2797
Skąd: ęsowany
Wysłany: 2013-02-16, 16:52   

family & friends głosują:

SZWAGIER:

01. Long Summer Dayz
02. Burn The Dark
03. Pastures Green
04. Darkness Darkness
05. The Larch
06. Grammar Song
07. Fruitless Tree
08. Scruples
09. Laid Up with Jealousy
10. One More Time Up

OJO:

1. Drops
2. Railman
3. A Nettle
4. The Valley of Oblivion
5. Flodigarry
6. The Choice
7. Soar
8. Pastures Green
9. Forever Green
10. Holy Blow

MAMA:

1. May I?
2. Flodigarry
3. The Choice
4. Railman
5. Drops
6. The Heart of the Sky
7. Burn the Dark
8. Against the Walls
9. Soar
10. The Valley of Oblivion

A.
(alfabetycznie)
Calm Narrow Street
Grammar Song
I Am Off
Long Summer Days
Morose Rose
Rivendell
The Wastes of Loneliness
This Is My Last Love Song For You
Towards (byłoby na pierwszym)
TV Lorien

:)
_________________
what will you do?
I will fight the zając of despair

Maire Brennan
 
 
Witt
arcy


Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 1804
Skąd: śąę
Wysłany: 2013-02-16, 18:42   

Mi najbardziej podoba się ostatnia :) .
_________________
Słowianie na mchu jadali
 
 
Crazy


Dołączył: 14 Lut 2011
Posty: 2102
Wysłany: 2013-02-17, 14:52   

Mogę sobie ponarzekać? Chyba mogę, to ponarzekam.
Obawiam się, że nie wyniknie z tego głosowania żaden spójny wizerunku zespołu w oczach fanów. Dotychczas - tu i na ultimie - pojawiło się osiem głosów i łącznie uwzględniono w nim 59 różnych piosenek (!!), co jest jakimś daleko idącym ewenementem. Ledwie kilka z nich dostało trzy lub cztery głosy, co znaczy, że wśród tych kilku, które się powtarzają, też brakuje bardzo wyraźnych liderów, piosenek, które by stanowiły taki trzon w oczach słuchaczy.

Już słyszę Gera, który się cieszy, że spójny wizerunek nie wynika i wcale nie musi! Nie zdziwi mnie, jak usłyszę, że to może nawet najlepiej, jak każdy głosuje na co innego ;) Ale ja mam inaczej. Ja lubię widzieć, że są rzeczy "powszechnie uważane za najlepsze" i lubię widzieć, że są osoby, które patrzą inaczej i zauważają to, co inni omijają, a czasem i nie lubią przysłowiowej Opowieści zimowej lub Schodów do nieba. To ma wartość - i osobistą (że ktoś idzie pod prąd oczywistościom), i poznawczą (bo dzięki niemu inni mogą zauważyć to, czego większość nie dostrzega) - ale ta wartość objawia się według mnie w kontraście właśnie z tym mainstreamem. Zresztą w ogóle nie lubię deprecjonowania mainstreamu w jakiejkolwiek sztuce. Jak wiadomo, posuwam się nawet do godnego politowania poglądu, że oskary dostają filmy naprawdę dobre! ;)

Dla mnie z takiej listy, gdzie będzie sto ileś piosenek, a zwycięzca zdobędzie 40 punktów, niewiele wynika. Oczywiście bardzo interesujące mogą być poszczególne listy z osobna. Ale chodziło mi o ostateczne podliczenie. I szkoda mi tego, bo zabawa w topteny trwa od wielu lat, sam robiłem filmowe, i zawsze z wielkim zainteresowaniem patrzyłem na wynik końcowy. Okazywało się np., że Pippin prawie zawsze ma na pierwszym to, co wygrało a Gero prawie nigdy ;) To też sporo mówi o ludziach i ich gustach.

Ale jest jeszcze druga sprawa, o której milczenia być nie może.
Jest (jak mawia prezes Kaczyński) rzeczą niebywałą, że nikt* nie głosuje na Trainy. Nie może być NATO zgody! :evil: (głos obeiktywisty!!1).




* jeden Smok dał, ale na jakiejś pośledniej pozycji i cóż to jest?... w pierwszym poście tego wątku, tym sklejonym ze starszych, każdy miał to w dziesiątce: i Fen, i Lodge, i Morella... i Braun też by miał!
 
 
Lodge 
pastoral rocker


Dołączył: 18 Sty 2011
Posty: 2797
Skąd: ęsowany
Wysłany: 2013-02-17, 15:25   

a jestem MEGA szczęśliwy, że w dorobku Soundrops nie ma rzeczy "powszechnie uważanej za najlepszą"

zespół Soundrops zawsze będzie stał po stronie wolności tworzenia i wolności odbioru, to po pierwsze

po drugie, i tak pewne utwory się już zdążyły powtórzyć - tylko zapewne nie takie, które wskazują, ze "ktośsięzna" i nie takie, które przysłowiowy Pippin uznałby za godne powtórzenia, co jak sądzę znaczy: najbardziej podobne do jakichś innych utworów powszechnie uznawanych za wartościowe

ale to już nie jest mój problem ;) jako twórca większości powyżej przytoczonych utworów powiedziałbym, że dla mnie ideałem byłoby jak by każdy głosujący miał zupełnie inną listę, bo to by potwierdzało, że wszystkie utwory są po prostu ważne

P.S. nie znaczy to, że uważam przysłowiowego Pippina za jakiegoś idiotę, któremu przysłowiowy "Tylko Rock" musi pokazać które utwory są dobre a które nie - ja po prostu (w odróżnieniu do niego) uważam, że nie ma jakiegoś Wzorca Doskonałego Utworu, do którego warto by się odnosić lub który warto by było obalać (to znaczy oczywiście takie kanony istnieją, ale moim zdaniem sąone oparte na mrzonkach i ustanowione sztucznie, np. przez ilość sprzedanych płyt)

"kariera" internetowa Soundrops, np. na laście, ale też na UT, jest dla mnie fascynująca z tego właśnie względu, że nie ma do czego się odnieść - no i koniec końców wszystkie głosy mają równe prawa i skwapliwie z nich korzystajo :mrgreen:
_________________
what will you do?
I will fight the zając of despair

Maire Brennan
 
 
geming
złe nagłośnienie


Dołączył: 18 Sty 2011
Posty: 273
Skąd: spod puszki
Wysłany: 2013-02-17, 21:08   

Wydaje mi się, że brak ogólnego kierunku upodobań wobec twórczości zespołu wśród jego fanów wynika z tego, że nie jest on powszechnie znany, i trafić można tylko poprzez jakieś tam swoje muzyczne preferencje, dzięki którym Soundrops pojawia się jako sugestia.
A jak widać te "skrzydła" są zwyczajnie szerokie.

[ i tu od razu pewna uwaga - za ch**a nie mogę zrozumieć zarzutu o monotonny charakter twórczości S. :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: ]

Samego materiału jest tyle i to tak różnego, że wielu fanów, różnych odmian rocka znajduje całkiem sporo dla siebie. Z mojego doświadczenia wynika, że trudno to towarzystwo w szufladkę wsadzić, czyż to kurwa nie piękne? :-o :idea:
_________________
Zapraszam:

http://wmigthegig.com/
 
 
Crazy


Dołączył: 14 Lut 2011
Posty: 2102
Wysłany: 2013-02-18, 00:05   

Lodżu - czasem mnie zaskakujesz i mówisz rzeczy, albo podobają Ci się rzeczy, których się nie spodziewałem. Tym razem jednak trafiłem Cię w dziesiątkę ;)

A ponieważ wiedziałem, że zawsze podkreślasz wszelkie kwestie wolnościowe, również w tym ostatnim poście, dlatego też pozwoliłem sobie na w/w uwagi, choć wiedziałem, że się nie spodobają.

Cytat:
"kariera" internetowa Soundrops, np. na laście, ale też na UT, jest dla mnie fascynująca z tego właśnie względu, że nie ma do czego się odnieść

e, jak nie ma? toż wrzucasz co tydzień te listy z lasta i można by z nich zrobić podsumowanie (widzę w tym Marka Niedźwieckiego!), ewidentnie Flodigarry wychodzi na Wasz przebój wszechczasów!

Cytat:
uważam, że nie ma jakiegoś Wzorca Doskonałego Utworu, do którego warto by się odnosić lub który warto by było obalać

ale ja też tak uważam, natomiast mówiłem nie o wzorcu doskonałości, tylko pewnym społecznym fakcie, a może po prostu statystycznej większości osób, które uważają rzeczoną Opowieść zimową, Schody do nieba czy inny Czas apokalipsy za the best. Ja akurat uważam, że warto się odnosić/ obalać, ale do tego, że "większość to lubi", a nie że jest to wzorzec.
 
 
otoKarbalcy


Dołączył: 19 Sty 2011
Posty: 2270
Skąd: ynawia
Wysłany: 2013-02-18, 08:06   

Crazy napisał/a:
pewnym społecznym fakcie, a może po prostu statystycznej większości osób, które uważają rzeczoną Opowieść zimową, Schody do nieba czy inny Czas apokalipsy za the best. Ja akurat uważam, że warto się odnosić/ obalać, ale do tego, że "większość to lubi", a nie że jest to wzorzec


Crazy, ale to przypomina już raczej pracę dyplomową z socjologii/psychologii, niż rozmowę o muzyce, doesn't it? :)

Choć osobiście o wiele bliżej mi do pozycji subiektywistycznych, niemniej ciekawie mi się czyta Twe posty. Dyskusja trwa, spór nierozstrzygnięty, ale bynajmniej nie jałowy :!:

Co do mojej listy, to co najmniej kilka piosenek znalazło się tam z sentymentu (związanego z ich powstawaniem lub graniem lub okolicznościami około lub z czymś jeszcze innym). Oczywiście nie tylko, bo też mają ładną melodię albo przysłowiowe coś w sobie, niemniej głównie chodziło jednak o ten sentyment...

Jeżeli chodzi o zarzut jednorodności, o którym wspomniał Maq, to to wynika chyba z jednorodności środków technicznych przy nagrywaniu, ewentualnie z jednorodności brzmień. Oczywiście Ger stosuje mnóstwo różnych chwytów, efektów itd, ale podstawą zawsze są głosy (tu trudno coś zmienić) i gitara akustyczna (tu też pole modyfikacji jest ograniczone) plus brak właściwie sekcji (choć to już mniej). W konsekwencji, jak ktoś posłucha pobieżnie, to usłyszy w wielu utworach ten sam głos, tę samą gitarę i ten sam brak sekcji. Dopiero o krok dalej jest coś więcej. Dlatego taki zarzut można generalnie moim zdaniem olać - wiadomo, że ta muzyka raczej nie będzie święcić triumfów na dyskotekach, a i jako dzwonki do smartfonów też pewnie nie zawojuje świata. A to, że dla paru (-dziesięciu) chociaż osób jest ważna i dobra, o czym chyba świadczy też to forum, to już potwierdza, że ma sens.

Takie poniedziałkowe refleksje...
_________________
Znitrz olimpijski nas prwAdzi
 
 
Witt
arcy


Dołączył: 20 Sty 2011
Posty: 1804
Skąd: śąę
Wysłany: 2013-02-18, 15:15   

Podoba mi się to co pisze Otokar.
_________________
Słowianie na mchu jadali
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group